
Czy wykonywanie Holtera EKG u osoby ze stymulatorem serca ma sens?
2026-05-12Moja Babcia nigdy nie przeczytała żadnego stanowiska European Society of Cardiology. Nie znała pojęcia „żywność ultraprzetworzona”. Nie analizowała etykiet, nie śledziła dietetycznych trendów i raczej trudno byłoby ją przekonać do „proteinowego puddingu o smaku słonego karmelu”.
Codziennie jadła prosto. Unikała gotowego jedzenia i wszystkiego, co określiłaby po prostu jako „chemiczne”.
Dożyła 92. roku życia. Do samego końca była sprawna, samodzielna i w świetnej kondycji umysłowej.
Po lekturze najnowszego (z 12.05.2026r.) stanowiska EAPC na temat ultraprzetworzonego jedzenia w European Heart Journal myślę, że spokojnie mogłaby tam figurować jako współautorka.
Ta publikacja momentami wręcz wciąga. Nie szukajcie tam jednak rewolucji. Fascynujące jest to, że oficjalna nauka podbija pieczątkę pod rzeczami, które od lat braliśmy za zdrowy rozsądek.
Problem nie dotyczy już tylko kalorii
W stanowisku ESC bardzo mocno wybrzmiewa jedna rzecz: problemem nie jest wyłącznie tłuszcz, cukier czy liczba kalorii.
Coraz większe znaczenie ma sam stopień przetworzenia żywności.
Eksperci posługują się pojęciem UPF (ultra-processed food), czyli żywności ultraprzetworzonej. To produkty tworzone przemysłowo, zwykle z długą listą dodatków technologicznych, emulgatorów, stabilizatorów, aromatów i składników, których praktycznie nie używa się w normalnej domowej kuchni.
I skala problemu robi wrażenie.
W Stanach Zjednoczonych żywność ultraprzetworzona odpowiada już za około 58% dziennego spożycia kalorii, w Wielkiej Brytanii około 57%, a w Kanadzie około 48%.
Co jeszcze bardziej niepokojące, wśród dzieci i nastolatków wartości bywają jeszcze wyższe.
Dane są coraz trudniejsze do ignorowania
W dokumencie przytoczono wiele metaanaliz i dużych badań populacyjnych. Wnioski są zaskakująco spójne.
Osoby spożywające największe ilości żywności ultraprzetworzonej miały:
- około 24-30% wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych,
- około 21% wyższe ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych,
- około 23% wyższe ryzyko nadciśnienia tętniczego,
- nawet 40% wyższe ryzyko cukrzycy typu 2,
- około 55% wyższe ryzyko otyłości.
Pojawiają się też dane pokazujące, że każdy dodatkowy wzrost udziału UPF w diecie o 10% wiąże się ze wzrostem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych o kilka procent.
To ważne, bo pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie osób odżywiających się „fatalnie”. Czasem wystarczy, że produkty ultraprzetworzone po prostu zaczynają dominować w codziennym jedzeniu.
A gdzie w tym wszystkim arytmie?
Tu dokument robi się szczególnie ciekawy z punktu widzenia elektrofizjologii.
Jeszcze kilka lat temu o diecie w kontekście zaburzeń rytmu serca mówiło się raczej marginalnie. Dzisiaj coraz wyraźniej widać, że metabolizm, przewlekły stan zapalny i styl życia wpływają nie tylko na miażdżycę, ale również na „elektrykę” serca.
W stanowisku ESC pojawiają się odniesienia do:
- migotania przedsionków,
- przewlekłego stanu zapalnego,
- dysfunkcji autonomicznej,
- otyłości trzewnej,
- insulinooporności,
- nadciśnienia jako mechanizmów sprzyjających arytmii.
W jednym z cytowanych badań wyższe spożycie żywności ultraprzetworzonej wiązało się ze wzrostem ryzyka migotania przedsionków nawet o około 17-20%. To bardzo ciekawe, bo jeszcze niedawno mało kto łączył sposób przetwarzania żywności z ryzykiem arytmii.
I to naprawdę ma sens biologiczny.
Bo przecież migotanie przedsionków bardzo często nie zaczyna się nagle „znikąd”. Najpierw przez lata rozwija się środowisko proarytmiczne:
- stan zapalny,
- przebudowa przedsionków,
- nadciśnienie,
- bezdech senny,
- otyłość,
- zaburzenia metaboliczne.
Dokładnie te same elementy, które są silnie związane z dietą wysokoprzetworzoną.
Autorzy zwracają też uwagę na rolę mikrobioty jelitowej i związków powstających podczas przemysłowego przetwarzania żywności. Coraz więcej badań sugeruje, że mogą one wpływać na procesy zapalne, stres oksydacyjny i funkcjonowanie układu autonomicznego.
Jeszcze kilka lat temu brzmiałoby to trochę jak medycyna alternatywna. Dzisiaj trafia do European Heart Journal.
Najbardziej uderzyło mnie chyba coś innego
Czytając ten dokument, miałam moment refleksji, że współczesna medycyna coraz częściej wraca do prostoty.
Nie do „diet cud”. Nie do internetowych trendów. Tylko do zwykłego jedzenia.
Na naszych oczach intuicja zamieniła się w naukę.



