
Arytmologia zrobiła ogromny krok do przodu. Profilaktyka została daleko w tyle
2026-05-26W toku gabinetowych rozmów z pacjentem, często pada rozpoznanie: „ma Pan/Pani migotanie przedsionków”. Chwilę później chory jest informowany, że arytmia jest napadowa, przetrwała albo utrwalona. Dziś coraz częściej okazuje się jednak, że sam fakt występowania AF to dopiero początek historii.
Coraz większą uwagę zwraca się na tzw. AF burden, czyli całkowite „obciążenie” migotania przedsionków. Innymi słowy: ile czasu serce faktycznie spędza w arytmii.
I wygląda na to, że właśnie to może mieć ogromne znaczenie dla rokowania pacjenta.
Dwie osoby. To samo rozpoznanie. Zupełnie inna choroba
Wyobraźmy sobie dwóch pacjentów.
Pierwszy ma krótkie, kilkuminutowe napady AF raz na kilka miesięcy. Drugi pozostaje w migotaniu przez wiele godzin dziennie. Załóżmy, że obie osoby w podobny sposób odczuwają arytmię.
Formalnie obaj mają tę samą diagnozę.
Tylko że ich organizm funkcjonuje zupełnie inaczej.
To właśnie dlatego klasyczny podział na AF napadowe i przetrwałe zaczyna być dla wielu specjalistów niewystarczający. Nowe stanowiska AFNET i EHRA coraz mocniej podkreślają, że ważne staje się nie tylko „czy AF występuje”, ale również:
ile czasu serce spędza poza prawidłowym rytmem.
jak długo trwa,
jak często wraca,
Im większy burden, tym większy problem?
W wielu analizach obserwowano, że wzrost AF burden wiąże się z:
- większym ryzykiem udaru,
- częstszą niewydolnością serca,
- większą liczbą hospitalizacji,
- pogorszeniem jakości życia,
- a nawet gorszym funkcjonowaniem poznawczym.
Szczególnie dużo mówi się o epizodach AF trwających ponad 24 godziny. W takich przypadkach ryzyko powikłań wyraźnie rośnie.
Jedna z analiz pokazała nawet, że każdy wzrost AF burden o 10 punktów procentowych wiązał się ze wzrostem ryzyka zgonu o około 6%.
Sami widzicie, to już nie są drobne różnice.
Problem w tym, że AF często „nie boli”
I tutaj pojawia się największy kłopot.
Część pacjentów odczuwa każde pojedyncze dodatkowe pobudzenie. Inni mogą pozostawać w migotaniu przez wiele godzin i praktycznie niczego nie zauważać. (w najbliższych wpisach pochylę się nad skalą EHRA, która to wszystko porządkuje).
Dlatego pojedyncze EKG wykonane w gabinecie coraz częściej okazuje się po prostu niewystarczające.
Arytmia może pojawiać się:
- nocą albo po nieprzespanej nocy,
- podczas wysiłku,
- po alkoholu,
- po stresie,
- po posiłkach,
- albo zupełnie losowo.
I właśnie dlatego coraz większą rolę odgrywa dłuższe monitorowanie rytmu serca.
Holter przestaje być tylko „potwierdzeniem arytmii”
Jeszcze kilka lat temu holter EKG miał głównie odpowiedzieć na pytanie: „czy AF występuje?”.
Dziś coraz częściej próbujemy odpowiedzieć również na inne pytania:
- jak często się pojawia?
- ile trwa?
- kiedy występuje?
- jaki jest rzeczywisty burden?
Bo pacjent, który ma 5 minut AF tygodniowo, to zupełnie inna sytuacja niż ktoś, kto pozostaje w arytmii przez pół doby.
Dlatego coraz większe znaczenie mają:
- dłuższe rejestracje EKG,
- wielodobowe holtery EKG (w tym wygodny dla chorych Holter wysyłkowy, inaczej holter do domu)
- wszczepialne rejestratory rytmu serca (ILR)
Migotanie przedsionków to nie tylko „jest albo nie ma”
To chyba najważniejsza zmiana w myśleniu o AF ostatnich lat.
Nowoczesna arytmologia coraz częściej odchodzi od prostego podziału: „migotanie przedsionków jest” albo „go nie ma”. Dziś coraz większe znaczenie ma tzw. burden AF, czyli to, jak dużo arytmii rzeczywiście występuje. Obowiązuje tu dość prosta zasada: im więcej migotania przedsionków, tym większe ryzyko powikłań.
I właśnie dlatego tak ważną rolę odgrywa Holter EKG. To jedno z niewielu badań, które pozwala nie tylko wykryć arytmię, ale też realnie ocenić jej skalę.



